Do tradycyjnej czaszy dokupujesz konwerter osobno. Najpopularniejszym wyborem wśród monterów z centralnej Polski pozostaje Inverto Black Ultra – dostępny w wersjach Single (jedno wyjście), Twin (dwa wyjścia) i Quad (cztery wyjścia). Szum własny tego konwertera producent określa na poziomie 0,2 dB, co w praktyce oznacza, że nawet przy lekkim zachmurzeniu sygnał dociera do dekodera bez widocznych zakłóceń. Konwerter mocuje się na wysięgniku przy pomocy obejmy 40 mm, a kąt jego skręcenia (tak zwany skew) reguluje się ręcznie, obserwując słupek jakości na mierniku lub ekranie telewizora. Przy antenach stalowych i aluminiowych wymiana konwertera w przyszłości to kwestia poluzowania jednej śruby – nie musisz zdejmować całej czaszy z uchwytu.
Antena panelowa – konwerter wszyty na stałe w płaską obudowę
Płaskie anteny satelitarne, jak koreański Selfsat H50D, mają wymiary zewnętrzne 517 na 514 mm przy grubości zaledwie 58 mm. Producent deklaruje, że antena o tych gabarytach dorównuje skutecznością tradycyjnej czaszy 80 cm. Zysk energetyczny modelu H50D wynosi 36,1 dBi dla częstotliwości 12,7 GHz, a więc jest zbliżony do offsetowych odpowiedników, choć nieznacznie niższy. Mniejszy model Selfsat H30D (wymiary 517 na 277 mm, zysk 33,7 dBi) odpowiada czaszy około 55-60 cm i waży tylko 4,5 kg. W obu przypadkach konwerter znajduje się wewnątrz obudowy – nie da się go wymienić samodzielnie, nie naruszając konstrukcji i gwarancji. Antena ma od 1 do 4 wyjść (Single, Twin, Quad), które wybiera się w momencie zakupu i później już się to nie zmienia.
Wielką zaletą paneli jest możliwość zamaskowania ich pod kolor elewacji. Producenci dostarczają folie imitujące tynk, cegłę czy nawet panel fotowoltaiczny. W spółdzielniach mieszkaniowych, gdzie zarząd często krzywo patrzy na wystające talerze, płaska antena na balkonie przykręcona do balustrady lub ściany jest znacznie trudniejsza do zauważenia z poziomu chodnika. Minusem pozostaje wyższa cena samego urządzenia i brak możliwości modernizacji – jeśli za kilka lat konwerter ulegnie awarii, wymieniasz całą antenę, a nie tylko część za kilkadziesiąt złotych.
Instalacja krok po kroku – co łączy oba typy, a co je dzieli
Niezależnie od wybranego wariantu, montaż anteny satelitarnej zaczyna się od solidnego uchwytu. Do ściany z betonu lub cegły pełnej stosuje się wspornik stalowy o średnicy rury 38 mm i długości wysięgu od 250 do 600 mm. Wiercisz otwory wiertarką z wiertłem 10-12 mm, osadzasz kołki rozporowe i przykręcasz wspornik przy pomocy klucza nasadowego. Na balkonie z barierką stalową sprawdzi się uchwyt czołowy z cybantami – obejmuje on rurę balustrady i dociska ją śrubami przez gumową przekładkę. Przy maszcie kominowym używa się taśmy stalowej opasującej komin – to rozwiązanie dla tych, którzy nie chcą wiercić w elewacji.
Gdy uchwyt już stoi, przechodzisz do ustawiania azymutu i elewacji. Do tego potrzebujesz kompasu (najlepiej z podziałką stopniową) oraz poziomicy. Antenę – czy to talerz, czy panel – kierujesz na południe z lekkim odchyleniem na zachód (satelita Hotbird, z którego nadawane są polskie pakiety Polsat Box i Canal+). Kąt podniesienia dla centralnej Polski oscyluje w granicach 28-33 stopni – ustawiasz go na skali przy uchwycie i blokujesz śruby dociskowe. Panel wymaga dodatkowo skręcenia całej obudowy w osi poziomej (odpowiednik skew konwertera w klasycznej czaszy) – producent Selfsat podaje, że optymalny kąt skrętu to zazwyczaj od -5 do -10 stopni dla większości lokalizacji w kraju.